Jacek, festiwal i wspomnienia …

2018-07-16

Gdy już wydawało by się, że wszystko było odpowiednio poukładane – śmierć - zburzyła nam naszą piękną mozaikę. 11 lipca 2018 roku po ciężkiej chorobie, zmarł Jacek Mazur nasz przyjaciel, wspaniały człowiek, który swoją radością, dobrym słowem, pasją muzyczną obdarowywał każdego, kogo tylko spotkał. Pamiętam poruszenie gdy pojawiał się w nocy na piątkowym koncercie w Oranżerii. Każdy z publiczności chciał z nim porozmawiać, przytulić, podać mu rękę. Potem jam session i nagle ranek i telefony, „o której będziesz, czy to i to załatwione, kiedy próba sekcji, bo przecież konkursowicze czekają”. Tak, Konkurs dla Instrumentalistów i Wokalistów jazzowych „O Złotą Basztę” był mu niezwykle bliski. Troszczył się o najmniejszy szczegół i cieszył gdy było wielu uczestników. Z czasem Marek Michalak został Przewodniczącym Jury i wszystko toczyło się dalej, aż do 17-tej by rozpocząć przesłuchania, a potem wybór laureata i jego występ na scenie głównej.

Od trzech lat, aby nieco urozmaicić festiwal doszedł kolejny punkt programu – platforma i przejazd ulicami Czchowa i Jurkowa z radosną wieścią o koncercie galowym na rynku. To wydarzenie jest realizowane dzięki Zbigniewowi Rabiaszowi i licznej grupie fanów, a przede wszystkim dzięki Jackowi.

Koncert główny na rynku był zawsze najważniejszy dla Jacka. Zapraszał znanych i wyjątkowych instrumentalistów i wokalistów nie tylko z Polski , ale i z zagranicy. Nie było nas stać na wszystko i wszystkich, ale szukaliśmy pieniędzy wspólnie i każdy sam na własną rękę. Pamiętam jaki był zadowolony, gdy w ubiegłym roku powiedziałam mu, że wniosek napisany przez nas - Ośrodek Kultury - otrzymał dofinansowanie od Narodowego Centrum Kultury, ale też pamiętam nasze rozczarowanie, gdy w tym roku brakło nam 3 punktów do otrzymania dotacji. Tak czasami jest. Od samego początku możemy liczyć na gminne środki, które pokrywają pewnie 80 % kosztów festiwalowych i oczywiście na pomoc Państwa Mari i Zbigniewa Rabiaszów. Mamy też za prawdziwych przyjaciół STOART i Powiat Brzeski oraz innych sponsorów. Wszystkim dziękujemy z całego serca.

Powracając do finałowego koncertu, którego wiodącą orkiestrą był zazwyczaj zespół Jacka Jazz Band Ball Orchestra, to było „TO” - prawdziwe muzyczne show. JBBO występował z wieloma uznanymi wokalistami i muzykami. Sięgając wstecz wraz z nimi wystąpili: Wojciech Karolak, Andrzej Dąbrowski, Harriet Lewis, Stanley Breckenridge, Danuta Błażejczyk, Marcin Dyjak, i wiele innych. W tym roku Jacek zaprosił Andrzeja Rosiewicza.

Ważnym punktem sobotniego koncertu była parada nowoorleańska. Parada była kolejną perełką festiwalową i Jacka. Jej wyjątkowy styl podkreślały piękne i kolorowe nakrycia głowy wykonywane przez Teresę Horzymek oraz (a raczej - przede wszystkim) muzycy, na których czele zawsze szedł Jacek.

Po koncertach na rynku szybkie „przepakowanie” i znów zabiegany Jacek, bo przecież pianino trzeba przetransportować, muzyków rozplanować na jam session i dalej do niedzieli na poranek, na południe czy popołudnie.

W niedzielę powtórka z rozrywki i znów przekładka instrumentów, a potem ciepły, przyjemny jazz na plaży, gdzie od kilku lat zamysłem Jacka Mazura i Państwa Rabiaszów przeniósł się jazz spod „Sosny”. Dodatkowo od 2014 roku jazz królował na jeziorze, za sprawą stateczków, które przewoziły muzyków i fanów jazzowych.

A potem rozliczenia, podsumowania i snucie nowych planów – jak zrealizować kolejną edycję? Kogo zaprosić? I wszystko od nowa miało się powtórzyć…

Dzisiaj nie jest to takie łatwe. Jest mi smutno. Będzie nam zawsze Jacka brakowało. Ile radości wniósł w nasze życie tym swoim optymizmem i ciepłem, ile dobra pozostawił tego nie jesteśmy wstanie ani zliczyć, ani zmierzyć żadną ludzką miarą. Podczas wszystkich trzech dni XIX Baszta Jazz Festivalu czuliśmy obecność Jacka. Był z nami, otrzymał przenikliwe i głośne brawa od publiczności, które były podziękowaniem za wszystkie improwizacje, które kiedyś dla nas wykonywał, były podziękowaniem za przygotowanie wszystkich festiwali, a szczególnie tego ostatniego, na którym nie było Go już z nami. Czuliśmy jak uśmiecha się i jak nam wszystkim dziękuje za to, że jesteśmy.

16 lipca 2018 roku był trudnym dniem dla wielu z nas. Spotkaliśmy się w kaplicy w Borku Fałęckim, aby odprowadzić Jacka na miejsce spoczynku. W kaplicy obok urny stało zdjęcie – na nim był Jacek, jak zawsze uśmiechnięty, w dobrym nastroju. Właśnie takiego Jacka  zapamiętam.  

 

         

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Sponsorzy
Sponsorzy główni
Współorganizatorzy
Patronat medialny
TVP Kraków rdn_m.jpg jazz_forum_m.jpg czas_czchowa_150.jpg czchow_pl_m.jpg polskajestpiekna.eu